Kategorie: Wszystkie | Brydż | James Bond | Siatkówka | Skoki
RSS
sobota, 20 września 2008
Dr. No
Tak oto wyglądała pierwsza czołówka Jamesa Bonda, która pojawiła się w filmie Dr. No, która w właściwie niezmiennej formule przetrwała do dzisiejszych czasów (wiadomo technika poszła do przodu itd. ale idea jest ta sama).
Za wikipedią:
Od pierwszej oficjalnej części, Doktora No, każdy z filmów poprzedzany jest charakterystyczną sekwencją. Ukazuje ona widok przez otwór gwintowanej lufy, a w nim sylwetkę Bonda, który przechodzi kilka kroków, po czym nagle odwraca się w bok i strzela. Następnie na ekran spływa czerwień (symbolizując krew przeciwników 007), z kolei światło lufy przemieszcza się w dół ekranu.
 

W tym filmie po raz pierwszy widzowie usłyszeli słynne: "My name is Bond. James Bond". Warto poczekać do 1:25 w poniższym filmiku.

 
Oczywiście można się tylko domyślać co główni bohaterowie powyższej scenki będą robić w Bondowej sypialni :)
Film jak na dzisiajsze realia nie kipiał efektami specjalnymi (czego w końcu mozna się spodziewać po roku 1962). Typ akcji jest dobrze znany pisałem o tym w Intro dlatego nie będę się powtarzał. Będąc wychowany na kinie, w którym wydaje się przynajmniej 100 milionów dolarów na efekty specjalne muszę powiedzieć, że film mi się bardzo podobał. Nie miałem uczucia niedosytu czy czegoś takiego. Prawdopodobnie (nie jestem wybitnym krytykiem filmowym, jak to informatyk umiem powiedzie, że film mi się podobał lub nie 1 lub 0 :P ) to spostrzeżenie świadczy o tym, że film jest bardzo dobryi można użyć sformułowania "ponad czasowy". Nie mógłbym się nazwać fanem Agenta 007 gdybym nie wspomniał o dziewczynie Jamesa, ale nie nie nie będę pisał :) Panie i Panowie Ursula Anders:
 
 
Tu także można się domyślać co będzie potem. Ale żeby zbytnio się nie wysilać:
 
 
I te samochody :) Przerażenie Bonda gdy wskazówka przekracza 60 (nie wiem w jakiej jednostce ale i tak dosyć śmieszne jak nadzisiejsze czasy)
18:13, maciekturant , James Bond
Link Dodaj komentarz »
Intro

Do premiery Quantum of Solace pozostały jeszcze 2 miesiące (premiera amerykańska). Postanowiłem dobrze się przygotować do obejrzenia najnowszego filmu o przygodach agenta wszechczasów - Jamesa Bonda. Zobaczyć jak Jego (nie boję napisać się jego z wielkiej litery) przygody ewaluowały w kinematografii na przestrzeni blisko pół wieku (46 lat !) i nigdy nie były nieaktualne.Tak więc dziś zabrałem się za obejrzenie od początku (chronologicznie według releasów kolejnych filmów) przygód o Jamesie Bondzie.

O ponad 21 filmach (tych oficjalnych, tych nie oficjalnych są 3) nie słyszałem, żeby ktoś powiedział, że to "odgrzewane kotlety", "ciepłe kluchy" czy też użył innego epitetu mówiącego o nieatrakcyjności tego filmu. Jest to tym bardziej dziwne, że fabuła z grubsza jest zwykle ta sama: James Bond ratuje świat, po drodze pokazując jak wielką ma słabość do płci pięknej (oraz jak ta płeć do Jamesa). I tak oto w jednym zdaniu można streścić fabułę niemalże każdej części. Jednakże, każdy z filmów jest atrakcyjny pod względem budowania napięcia (bo o los głównego bohatera raczej się martwić nie musimy) i rozwoju wypadków oraz sposobu zakończenia.

No więc dlaczego (pomimo swej prostoty) jak głębiej się zastanowić (przynajmniej ja) to można uznać Agenta 007 za największą postać kinową wszechczasów ? Być może dlatego, że każdy by chciał być Jamesem Bondem. Mnie to dane nie było miał być nim mój serdeczny przyjaciel z liceum Tomek Wosiak, jednak z nakręcenia czwartego nieoficjalnego filmu o przygodach Agenta jej królewskiej mości nic nie wyszło (cholerna matura). Został nim za to mój skoczny brat w filmie zaliczeniowym na studia oto jego interpretacja:

 

 

 
To tyle tytułem wstępu, ja zabieram się za oglądanie, a Wy mam nadzieje za przyjemną lekturę :)
I jeszcze to na smaczek:

Discover The London Theater Orchestra!

17:41, maciekturant , James Bond
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 08 września 2008
Kultowych rozmów na gg ciąg dalszy - tym razem Racz
Racz 20:54:25
hej
Ja 20:54:59
hej
Racz 20:55:04
tu Racz z tej strony
Ja 20:55:47
no
Racz 20:56:03
masz jeszcze moją karimatę
Racz 20:56:09
bo miałem ją odebrać
Racz 20:56:11
zapomniałem
Ja 20:56:11
nie już wyrzuciłem
Racz 20:56:19
potem grim miał\
Racz 20:56:21
ale zapomniał
Ja 20:56:30
nie chciałeś to pomyślałem że mozna ją wyjeba
Ja 20:56:32
i wyjebałem
Racz 20:56:41
acha
Racz 20:56:57
no dobra i tak chyba niewiele z niej zostało
Ja 20:57:38
no tak
21:00, maciekturant
Link Dodaj komentarz »
sobota, 21 czerwca 2008
EURO where amazing happens

Turcy na tym turnieju dokonują cudów. W meczu ze Szwajcarią i Czechami wręcz dopadali w końcówce swoich rywali i punktowal wygrywając po golach strzelonych w końcowych minutach, wręcz w ostatnich sekundach meczu. Wczoraj gdy Chorwaci strzelili bramkę w przed ostatniej minucie dogrywki wydawało się, że nic się już stać nie może. Że zagrają w półfinale rewanż z Niemcami. A jednak miracle happened. W 123 minucie meczu padło wyrównanie.  A potem Turcy wygrali w rzutach karnych. Po raz kolejny zobaczyliśmy piękno futbollu oraz to, że słynne przysłowie "Dopóki piłka w grze wszystko może się zdażyć" Kazimierza Górskiego, jest cholernie prawdziwe.

Tylko Chorwatów ze Slavenem Biliciem szkoda.

15:09, maciekturant
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 19 czerwca 2008
Maciuś typuje ćwierćfinały.

Chorwacja - Turcja

Jeśli Slaven Bilić i jego chłopaki nie zapili za bardzo po meczy z Polską ... 2:0 dla Chorwacji. I nawet (co pokazał mecz z Czechami) przy takim wyniku Chorwaci nie mogą się poczuć bezpiecznie.

Niemcy - Porugalia

Z jednej strony Christiano Ronaldo z drugiej strony wszyscy pamiętamy, że "i na końcu zawsze wygrywają Niemcy" Brak Joachima Lowa na ławie chyba przemawia za Portugalią. Wole ładna piłkę od anty piłki.

2:0 Portugalia

Holandia - Rosja

Żal, że jedna z tych drużyn odpadnie. Bohater mojego wczesnego dzieciństwa Marco Van Basten, w którego wcielałem się podczas gierek podwórkowych, zasiądzie jako trener na Holenderskiej ławce trenerskiej ... i oni wejdą do pół-finału.

2:0 dla Holandii

Hiszpania - Włochy

Hiszpański krążownik flagowy z Davidem Villą na czele, będzie ostrzeliwał bramkę Buffona i próbował zdobyć twierdzę  przez niego strzeżoną. To nic, że 3 bramki strzelili mu Holendrzy. Jak napisał  Jochym wszysko zaczyna się od nowa.  Zanosi się na rzuty karne. Włosi wygrywają zazwyczaj w karnych dlatego obstawiam, że tym razem przegrają.

Hiszpania - Włochy 0:0 (k. 5:4)

19:53, maciekturant
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 17 czerwca 2008
O Euro w Polskim wykonaniu: rzeczywistość ta realna i ta medialna.

Euro jak to ostatnio każda wielka impreza, po raz trzeci odpadliśmy po fazie grupowej. Tym razem zdobyliśmy tylko jeden punkt i zajęliśmy ostatnie miejsce w grupie. Środowiska medialne szeroko i dobitnie opisują tą sytuację uzywając najczęściej słów: "Klęska", "Kompromitacja" itp. Ponadto zgodnie oceniają występ Polaków jako najgorszy od 2002 roku w Korei. Czy na pewno?

Moim okiem to wygląda trochę inaczej.

6 lat temu do Korei i Japonii jechaliśmy również z ogromnymi nadziejami bo w końcu w grupie mielismy Koreę, USA oraz Portugalię. Grupa w której w pierwszym meczu mieliśmy ograć Koręę i powalczyć z Portugalią o pierwsze miejsce w grupie, a drugie wydawało się całkiem pewne, bo nikt nie wieżył, że USA urwie nam punkty. Jak było wszyscy pamiętamy.W ostatnim meczu wygrywamy 3:1, kiedy nie gramy już o nic z USA, a grała teoretycznie Polska B, notabene prezentując dobrą piłkę. Kwintesencją koreańskiego mundialu była scena, w której Kałużny, w końcu chłop jak dąb, przegrywa pojedynki główkowe z ponad o głowę niższymi

Koreańczykami, a porażka 4:0 z Portugalią do tej pory niektórym kibicom śni się po nocach. Ówczesny trener reprezentacji przed tamtą imprezą napisał książkę: "Jerzy Engel: Football na TAK". Z niewiadomych mi przyczyn na tamtym mundialu nie zostały zastosowane żadne wskazówki z tamtej książki. W tym miejscu chciałbym zwrócić uwagę, dlaczego okazę się później, że nawet szczęście nie było w stanie Polakom wtedy pomóc.

Z kolei 2 lata temu, znów jechaliśmy na wielką imprezę z równie wielką nadzieją. Tym razem los zetknął nas z Ekwadorem, Niemcami (gospodarzem) oraz Kostaryką. Tym razem wydawało się, że nic nie jest w stanie odebrać nam awansu do dalszych rozgrywek. A jednak... W inauguracyjnym meczu dostajemy 2:0 z Ekwadorem, nie demonstrując absolutnie żadnego stylu, grając piłke beznadziejną, podwórkową. W drugim meczu przez 90 minut bronimy naszej bramki niczym Częstochowy i w 93 minucie meczu tracimy gola dosyć niefartownie i pechowo można by powiedzieć. Gdyby nie ten gol mielibyśmy iluzoryczne szanse na awans kosztem Niemców, którzy musieli by przegrać z Ekwadorem, ale w ogóle jakąś szansę. W trzecim meczu znów gra Polska B, znów gramy słabo, wygrywamy 2:1. Dwie bramki strzela ze stałych fragmentów gry Bosacki.

Dla od miany tym razem, było inaczej. Mecz z Niemcami rozpoczynamy, może nie najlepiej, ale trzymamy się murawy. Obrona nie przeżywa swojego dnia, ale w bramce mamy aktualnie chyba najlepszego bramkarza świata - Artura Boruca, który broni w sytuacji sam na sam. Chwilę potem Niemcy strzelają na 1:0. Jak widać w powtórce na minimalnym spalonym był napastnik Niemicki, a sędzia tego nie zauważył. Od tego momentu mija jeszcze 10 minut i ostatnie momenty spotkania widać, że możemy coś z Niemcami ugrać. Piłkarze walczą, ale nie tylko fizycznie, ale również widać tego efekty, w postaci stwarzaqnych okazji. Fantastyczną sznsę na wyrównanie marnuje Żurawski. Po przerwie przez 20 minut, gramy dobrze. Możńa powiedzieć, że nawet cisnęliśmy Niemców, brakuje tylko wykończenia akcji. I wtedy kiedy Ebi wychodzi na sam na sam z Lehanem, arbiter boczny widzi spalonego o tych samych rozmiarach co przy bramce na 1:0. Potem następuje katastrofalny błąd Golańskiego i przegrywamy ten mecz 2:0. Znów 2:0 na początkek. Ale tym razem coś się z naszej stroy działo na boisku. I jest jeszcze dodatkowy czynnik. Możemy się zapytać Co by było gdyby: sędzia zauważył spalonego przy bramce dla Niemców i było by do przerwy 0:0? Co by było gdyby Ebi trafił na 1:1, a nie był gwizdnięty spalony? Przede wszystkim przegraliśmy mecz, ale było widać że cośsię działo. Nie był to taki haso jak w meczach z Koreą i Ekwadorem. W drugim meczu gramy z Austrią, znów źle wchodzimy w mecz, znów swoją cene podnosi Boruc broniąc w niewiarygodnych sytuacjach. Ale do już pechowej 93 minuty prowadzimy 1:0, kiedy to pamiętamy wszyscy co się stało. Kompletna kompromitacja arbitra i rzut karny dla gospodarzy. 1:1. Szok. Ból. Ja na przykład w tamten piątek w pracy byłem swoim cieniem. Ciągle o tym myślałem. A co musieli poczuć piłkarze? W ostatnim meczu z Chorwatami, niby była szansa i powinni nasi zawodnicy ją wykożystać. Powinni walczyć do końca. Ale nie powalczyli. Przegraliśmy 0:1. To jedyne ale jaki mam do piłkarzy po tym Euro.

Chciałbym, żebyśmy zwrócili uwagę na to, ze tym razem brakło umiejętności, ale też szczęścia nie było. Te pytania, które zadałem po meczu z Niemcami. Gdyby nas pan Howard Webb nie skrzywdził? Ale też w końcu choćby fragmentarycznie, graliśmy na prawdę dobrą piłkę. Z niemacmi 45 minut, z austrią w końcu w drugiej połowie nie daliśmy im pograć. Z Chorwatami pierwsze 25 minut meczu. I uważam, że to nie, był to najgorszy występ. Moim zdaniem był to występ najlepszy. I jeszcze jeden wniosek. Jestem prawie przekonany, że Polacy ten turniej przegrali w swoich głowach. Krzynówek na przykład dziś powiedział, że
Benhakker radził mu żeby grała na większym luzie. Wszyscy wiemy jakich mamy piłkarzy i z pustego to i Don Leo nie naleje.

A rzeczywistość medialna jest taka jaka jest. Już podczas meczu z Chorwacją Mati Borek z panem Kołtoniem pokazali wyjątkową klasę, a raczej jej brak. To co się dziwić szmatławcom pokroju Faktu i Super
Ekspresu czy też ex-seleckjonera Piechniczka?

22:49, maciekturant
Link Komentarze (1) »
sobota, 14 czerwca 2008
Howard Webb - wróg czy przyjaciel?

Wszyscy wiemy co się stało wczoraj. Ale gdyby tak....

Tu powinny pojawić się pofalowany obraz...

Dzięki temu, że wczoraj sędzia Howard Webb zapwnił awans z pierwszego miejsca w grupie Chorwacji w poniedziałek Slaven Bilić nie wystawia najsilniejszego składu tylko rezerwowy co by dać odpocząć swoim zawodnikom przed meczem z Czechami lub Turcją.

A z kolei Austryjacy są super zmotywowani, takie sytuacje, pomimo niezbyt czystych okoliczności, strasznie budują zespół. Austryjacy wierzą w awans.

Wychodzą więc na boisko zmotywowani jak cholera. Rozpoczyna się gra. Jest 9 minuta spotkania kiedy to udaje się jedna z sytuacji jak w meczu z Polską, a Niemcy w bramce mają Lehmana. Borucowi to on do pięt nie dorasta i nie ratuje zespołu przed stratą gola. W Wiedniu mega sensacja Austria prowadzi z Niemcami 1:0.

W tym samym czasie na boisko wychodza Polacy w najsilniejszym zestawieniu, przeciw rezerwom Chorwacji. Leo w szatni mówi chłopakom: "Musicie to wygrać co najmniej 2:0. Kto mówił, że do póki piłka w grze?" Chór odpowiada: "Kazimierz Górski!!!!!" I wybiegają. Są zmotywowani. Są nastawieni na zwycięstwo. Są również zdesperowani. Rozpoczyna się gra. Kilka polskich ataków, rozbija się o Chorwacką defensywę. Kiedy w 9 minucie spiker na stadionie ogłasza: Osterliś ainc Dojczland null. W tym momencie Polakom jak by ogniska zapaliły się w oczach. W szczególności nie wiedzieć skąd trio Roger - Krzynówek - Smolarek zaczynają ostrzeliwać bramkę Chorwatów. Grają tak jak by w takim skłądzie rozegrali już co najmniej ze 30 spotkań. Kontry Chorwatów rozbijają się o perfekcyjnych już w tym momencie duet Lewandowski Dudka. Do poziomu kolegów dostosowuje się Marek Saganowski. To on zapoczątkował akcję w 25 minucie na prawym skrzydle. Szybka wymiana piłek z Rogerem, który dośrodkowuje idealnie na głowę Ebiego Smolarka. 1:0 nadzieje odżywają. Nadzieja napędza polskich piłkarzy. Cóż z tego, że mają ogromną przewagę jak do przerwy wynik nie ulega zmianie.

Tym czasem w Wiedniu trwa istana obrona przed Turkami (w roli Turków tym razem występują Niemcy). Ballack coraz bardziej zdenerwowany bezadnością kolegów. Podolski znów nie wie co ma robić. Biało- czerwoni prowadzą w Klagenfurcie 1:0. Biało czerwone serce bije w Podolskim i powoduje rozterki: "Bronić rezultatu i pozostawić Polaków w grze czy strzelać gole austrii i pozostawić niemców w grze o tytuł?" Tym czasem Joahim Low nie może patrzeć na bezradność Niemickich piłkaży. Niby mają ogromną przewagę ale na 35 metrze kończy się ich kolejny atak.

I tak na obu stadionach nastaje przerwa.

Slaven Bilić z don Leo uśmiechająsię do siebie. Leo wie, że tylko szczęśliwe zrządzenie losu pozwoli austrii dowieść wynik do końca, a nawet jeśli to i tak trzeba zdobyć jeszcze jedną bramkę. Bilić cieszy się bo wczoraj w morderczej walce i po (uwaga!) rzutach karnych Czesi pokonali Turków, Howard Webb to swój chłop, że załatwił nam awans już w czwartek, myśli sobie schodząc do szatni.

II połowa.

Low wstawia na boisko czwartego już napastnika. Podolski wygląda ciągle na niezdecydowanego. Niemcy w kolejnej szarży na bramkę Austryjacką. Macho po kilku interwencjach w loży dziennikaży zyskuje przydomek: "Osterlish Boruc". Obrona Wiednia trwa.

Tymczasem Leo nie zmienia ni. Polacy atakują nie oddają piłki rywalą. Zamykają ich w hokejowym zamku i cisną ale podobnie jak w wiedniu nic z tego nie wynika. 78 minuta meczu Krzynówek - Smolarek- Roger wymieniają między sobą piłkę w kontrataku po jednej z nielicznych kontr Chorwatów. Podanie do Smolarka.... Szpaku by krzyknął "DWA DWA DWA ZERO!!!!!!" Polacy na chwile obecną w ćwierćfinale.

Wiedeń. Macho po kolejnej interwencji zyskuje zainteresowanie prezesa Milanu siedzącego przed telewizorem. Dzwoni do księgowości i mówi, że Boruc 20 milionów Euro a Macho z 5 milionów, co ma wybrać?. Tymczasem Austyjacy dowiadują się o wyniku w Klagenfurcie. 10 minut do konca. Muszą atakować. I atakują. Oby nie było karnego z kapelusza.

Klagenfurt.

Na trybunach trwa fiesta Polskich kibiców. 85 minuta. Tomasz Zahorski, który zmienił Marka Saganowskiego popisuje się fantastycznym strzałem i 3:0. "Halo Wiedeń, Halo Wiedeń"

Austryjacy jak by opadli z sił. znają wynik Polaków. ALe na szczęście się nie poddają. Nawet karny z kapelusz, któego do tej pory szukał sędzia im nie może pomóc. i KONIEC

POLSKA W ĆWIERĆ FINALE!!!!!!! i zagra (jakże by inaczej) z Portugalią.

Howard Webb załatwił nam awans!!!!!!

.... I znów faluje ekran.

Czy to science-fiction?

 


Discover The Rolling Stones!
00:23, maciekturant
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 12 czerwca 2008
POLSKA - AUSTRIA we Wiedniu na żywo.

Na żywo sprzed telewizora w dużym pokoju typy eksperów:

Marysia: "Ja nie typuję Maciek"

Kruchy: 2:0 dla POLSKI

Jochym: 3:0 na dobry trenig przed Chorwacją.

Maciuś: 2:0 wiadomo dla kogo

 

20.33 Pierwsza nasza porażka - Kołtoń i Mateusz "Mati" Borek przy mikrofonie...

20.37 Wielką szansę dostaje Sagan, ex Ełkaesiak. Ja w niego wierzę(Jochym), a oto pełna lista wybrńców Leo:

Boruc - Żewłakow, Jop, Bąk, Spodenki Wsilewskiego - Krzynówek, Dudka, Lewandowski, Smolarek- Roger - Saganowski

20.41 ROGER ŚPIEWA HYMN!!!

20. 43 Są i dwa Leszki(bynajmniej nie piwka) - Wałęsa i Kaczyński

1min. Mecz o wszystko już trwa!

5min. W studio nerwówka - ciągle pada pytanie: "Czy przyjdzie Karol?!"

9min. Szkoda, że nasi piłkarze chociaż w połowie nie rozumieją pomysłów Rogera...Komentarz Maćka: 'Dudka ma chyba austryjackie korzenie"

11min. Bóg jest Polakiem!! a Jop....ech, szkoda gadać. Austryjacki napadzior sam na sam z Borucem, na szczęście Artur po meczach w Celticu jest przyzwycajony do akich sytuacji i wybija piłkę na róg

15min. Jest Karol! nie wiem czemu, ale to musi być znak!

17 min. Benhakker powiedział chyba : "Kurwa Mać"

17 min Jak wiadć w powtórce uratowały nas żelazne Jaja Boruca

28 minuta - podrasowujemy sobie posiadanie piłki

30 min - JEeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeessssssssssssssssssssssssttttttttttttttttttttttttttttttttttt!!!!!!!!!!!!!!!!!!

36 min- Wasyl sprawdza mocowanie spodenek. Dla tych co nie wiedzą o co chodzi:

44 minuta podłączamy się pod skandowanie "sędzia ch.."
45 min. Kołtoń: "Bóg jest z nami" ciekawe gdzie to przeczytał?
57 minuta. Kołtoń ti chyba jest za austrią
61min. Nasi jakoś lepiej grają..... w momencie gdy to pisałem Jacek "wielka-mała stopa" oddał strzał po gwizdku i dostał żółtą kartkę... Na trybunach słuchać "jeszcze jeden! jeszcze jeden!"
62min. Bąk!! broni Macho, dobitka!! broni Macho! pachnie golem!!
68min. Bomba Krzynówka z 32metrów, ale znowu ten Macho....
74min. Jeszcze tylko 16 minut...
76min. Vastić zdobył 4punkty...znaczy się jakby grał w rugby.
81min. NIe ma innej opcji! Roger oprócz obywatelstwa musi dostać Virtuti Militari!
90min. Panie Turek kończ Pan ten mecz!
90+3min. Pan Howard Webb jest delikatnie mówiąc persona non grata w naszym kraju... remis 1:1 po aptekarskim karnym...
 
Jestem gorącym przeciwnikiem ale tym razem: "Sędzia ch....". 
20:30, maciekturant
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 08 czerwca 2008
Klagenfurt POLSKA - NIEMCY

W studio Krychy, Gałązka, Marysia i Ja czekamy jeszcze na szwagra.

Typy ekspertów:

Kruchy: 2:1 dla Polski

Gałązk: 2:1 dla Polski

Marysia: Nie wiem ale najwięcej bramek na pewno strzelą Polacy!

Ja: 2:1 dla Polski

8 czerwca 2008 roku POLSKA - NIEMCY Klagenfurt

1 min. - BOMBA W GÓRĘ najważniejszy mecz roku się rozpoczyna!

1 min - Szansa O jezus maria!! nie trafia krzynówek .

3 min- widać od razu że największa szansa Polaków to lehman.

4 min- Bóg jest z nami!!! gomez nie trafia do pustej bramki.

11 minuta- znów groźnie pod naszą bramką na szczęście podolski podobnie jak krzynówek w 1 minucie

14 minuta - kolejna "życiowa" interwencja lehmana

20 minuta - lehman najgorźniejszy w polskim zespole :)

20 minuta - 1-0 dla niemiec :(

28 minuta - nie mogą sie podnieść polacy próbują prubują ale nie wychodzi Lehman łapie piłke

45 minuta - nie moge pisać bo się dre jak dziki gramy dobrze powinniśmy wyrównać w drugioej połowie

OBY!

 Już po meczu. Ochłonąłem. Jededyne co moge napisać to to że jak Hiszpanie. Graliśmy dobrze a wyszło ak zawsze.

Do zobaczenia w czwartek, oby w epszych nastrojach.

Ja wierze.  

20:16, maciekturant
Link Dodaj komentarz »
Maciuś z GP Kanady na żywo

2 godziny przed hitem dnia rozgrzewka w Kanadzie.

1. Start znakomity 2 miejsce Kubicy. Jestem troche spóźniony o około 20 okrążeń.

2. Kolizja w boxie serwisowym ! Kubica wyjeżdza jako 10ty natomiast jest pierwszy po tankowaniu Farcik dla Polski siedzi! Są szanse na zwycięstwo w wyścigu!

3. 23 okrążenie Kubica męczy się za Sebiastianem Vetelem

4. Prowadzi Haidfeld i powiększa przewagę nad resztą stawki. Kubica został "zatkany" na 10 pozycji. Czyżby walka o zwycięstwo toczyła się między bolidami BMW?

5. Kubica wyprzedza Haidfelda!!! Brawo Robet Polska - Niemcy 1:0 !

6. Okrążenie 40 Kubica drugi. Czy odjedzie Haidfeldowi? Do Boju Robert!

7. Do boxu ! zjeżdzżaj palancie do boxu!!

8. No zjechał Robert uciekaj haidfeldowi!

9. Alonso dupek wypadł co za gość teraz Haidfeld może zacząć gonić Kubicę. Robert uciekaj uciekaj!!

10. Kubica 21 sekund przed Haidfeldem czy to wystarczy?

11. Kubica 25 sekund przed haidfeldem czy to wystarczy?

12. Kubica zjeżdzą do boxu ..... Wyjedzie przed Haidfeldem !!!!!!!!!!!!!

13. Kubica liderem!!!!!!

14. Kubica 8 sekund przedHajdfeldem 14 okrążeń do mety!

15. 10 okrążeń do końco kubica liderem przed haidfeldem 11 sekund. Blisko pierwszej Polskiej wygranej w F1!

16. JEST! BRAWO ROBERT!!!! GRATULACJE POLSKA - NIEMCY 1:0!!!!!!

19:33, maciekturant
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3